Codzienne myśli faceta w wieku średnim. Czasami nie chciałbym widzieć tego, co widzę. Czasami nie chciałbym czuć tego, co czuję. Ale czy wtedy potrafłbym kochać tak, jak potrafię? Tylko czy jeszcze potrafię?
RSS
czwartek, 22 stycznia 2015

Pozwoliłem sobie na zapożyczenie tego zdania ze znanego wszystkim filmu. Tak jakoś po raz kolejny wpadło do głowy gdy obejrzałem kolejna powtórkę w TV. Lubię ten film. Może trochę dziwny. Ale życie generalnie jest dość dziwne. Dziwne zdarzenia kierują naszym życiem. Decyzje i konsekwencje tych decyzji. Nieoczekiwane spotkania i umiejętność albo jej brak do skorzystania z okazji. Nigdy ie wiesz co jest za rogiem, za kolejnym zakrętem drogi której pokonujesz czy życia, którym żyjesz. Starzeję się i z biegiem lat coraz bardziej dostrzegam jak bardzo przypadek rządzi moim czy też naszym życiem. Nigdy nie wiesz czy czekoladka, którą wyciągasz jest tą najsmaczniejszą w pudełku, może być najładniejsza, ale niekoniecznie najsmaczniejsza. Ale ją wybrałeś, więc teraz to ona decyduje o smaku na języku. W moim pudełeczku od lat tkwi jedna czekoladka. Kurcze i dziwne jest bo znam jej smak, chociaż nigdy tak do końca z pudełeczka jej nie wyjąłem. Tkwi zamknięta za szybką wspomnień i tylko czasem w tej szybce otwiera się dziurka zakręcając zapachem w głowie. Ta czekoladka zostanie ze mną na zawsze, nigdy nie pokryje się szarością zwietrzałej czekolady. Ma bezterminową ważność i przydatność do spożycia. Jestem łasuchem, choć obecnie nieco na odwyku :). Będę się nią dobrze opiekował, czasem sobie tylko na nią popatrzę.

00:06, allalone
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 października 2013

Nie wiem czy ktokolwiek czyta te wypociny. W sumie nic dziwnego jakbym pisał dla potomności bez czytelników, z taką częstotliwością wpisów. Ale do rzeczy. Drodzy parafianie, chyba jednak w obliczu obecnych wydarzeń w kościele nie jest to dobry start. Zatem moi drodzy, potencjalni czytacze. Minął rok z okładem od poprzedniego wpisu o tejże pięknej blondynce. A dzisiaj mija rocznica gdy razem dzielimy łoże i mieszkamy pod jednym dachem. Uprzejmie donoszę, że wszyscy żyją. Mają się nieźle a nawet dobrze. Sprawa się rozwija i nawet słyszałem coś o niecnych planach zaciągnięcia mnie na kobierzec. Doprawdy nie wiem co ona we mnie widzi ale to już trochę się rozpędziła :). Czasem tylko narzeka, że ja małomówny jestem a ja twierdzę, że razem średnią mamy dobrą :). I tak to się godzi ogień z wodą, powstanie trochę pary i napęd do przodu. Trochę przez ten rok było różnych wydarzeń, docieraliśmy się jakby. Ale od paru miesięcy jest wyraźnie już wszystko poukładane. Z pewnym zadowoleniem mogę powiedzieć, że jest dobrze, przynajmniej w kwestii uczuciowej. Niestety z pewnym rozczarowaniem stwierdzam, że lata lecą i organizm już nie nadąża za chęciami. Wróciłem po nastu latach do grania w badmintona. Uuuu, powiem że początek bolał, zresztą po tych paru miesiącach ciągle coś boli. Ale jak mawia mój przyjaciel ortopeda, gościu spójrz w metrykę i mi dupy nie zawracaj :). No w sumie tak, jak po 40-ce wstajesz rano i nic Cię nie boli znaczy, że nie żyjesz. A co dopiero jak ja zaraz pół wieku będę ten świat zatruwał :). No, alem się rozpisał. To żeby nie było, jeszcze mała muzyka.

 

21:06, allalone
Link Komentarze (2) »
czwartek, 07 czerwca 2012

Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu. W sumie lekko ponad miesiąc. Nie napisałem wcześniej, że w wyniku splotu różnych okoliczności znalazłem się na koncercie w towarzystwie pięknej blondynki. I jakoś tak w sumie od tego koncertu ona została w moim życiu, więc jak widać muzyka łagodzi obyczaje i łączy. Nie wiem, chyba nie był to grom z jasnego nieba, uderzenie pioruna czy co tam jeszcze. A może tylko objawy nie zostały zdiagnozowane we wczesnym okresie. Ale trzepnęło mnie jak 9 lat temu. I nie jest to trzepnięcie jednostronne. Chyba jesteśmy w sobie absolutnie, nieprawdopodobnie, cudownie zakochani. Tak, dwustronnie. To znaczy Ona we mnie a ja w niej. Nie wiem w sumie jak to możliwe. Ale uczucie jest i nasza wzajemna relacja są dla mnie absolutnie perfekcyjne. Chociaż może sytuacja w której ona na razie się znajduje jeszcze takie różowe nie są. Jednak idziemy w dobrym kierunku. Tak mi przynajmniej się wydaje. Ale i tak jestem szczęśliwy i niech nikt nie waży się tego popsuć bo będę gryzł.

23:40, allalone
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 maja 2012
Nic z tego nie rozumiem, ale znowu wcięło wpis. Cały jeden, bezwzględnie i bez reszty. No cóż. Może dlatego coraz rzadziej mi się chce tu pisać, zniechęca mnie coś takiego. I generalnie admin ma to w d..., nie będę się wyrażał.

Ale ten raz sobie napiszę. Tydzień temu, o tej porze byłem na koncercie w Łodzi. A tak wybrałem się na Andree Bocelli. I jestem absolutnie zachwycony. Chociaż do ostatniego momentu mnie wyczekał. Już myślałem, że po wszystkim, ale przy czwartym bisie poszło to co poniżej. I jeśli ktoś uważa, że muzyką nie można człowieka położyć na łopatki, to jest w głębokim błędzie.